13 marca 2017

Uważna komunikacja ze sobą

Praktykę uważności z reguły kojarzy się ze świadomością zmysłów lub ciała. Być uważnym to wiedzieć, gdzie się jest. To czuć podmuch wiatru na naszej twarzy, gdy wychodzimy z klatki schodowej. To dostrzegać złoty kształt księżyca na nocnym niebie i nasycać nim swoje oczy. To być świadomym kontaktu pośladków z kanapą, na której właśnie siedzę. To też znaczy wiedzieć, że trudno mi jest w pełni odetchnąć, że moja klatka nie chce się dziś otwierać. Nie próbować tego zmieniać. To też zdawać sobie sprawę, że muzyka, która właśnie dochodzi do mnie z głośników sprawia, że czuję się rozdrażniona - napinają się moje ramiona i czuję lekki ucisk w głowie. Trochę tak jakby ciało próbowało się bronić, aby te dźwięki nie przedarły się przez jego granicę... Jednak do tego wszystkiego, co tu wymieniłam (i do tego, o czym nie wspomniałam), dodałabym też uważność w komunikacji. W komunikacji ze światem, z innymi, a przede wszystkim ze sobą. Kiedy upuszczam łyżeczkę w kawiarni na podłogę tak, że wszyscy na mnie patrzą - co do siebie wtedy mówię? Co dzieje się w moim umyśle? Czy pojawia się nerwowy pościg myśli? A co dzieje się w moim ciele? Czy czuję zawstydzenie? A może udaję, że go nie czuję? A gdy ktoś zwraca mi publicznie uwagę, to co się we mnie dzieje? Czy umiem zostać z tym, co jest, czy jednak uruchamia się we mnie lawina oskarżeń lub samooskarżeń? I co robię, gdy to zauważam? Czy próbuję to doświadczenie zmieniać? A jeśli tak to w jaki sposób? Czy krytykuję siebie? Dla mnie praktyka uważności to przede wszystkim łagodna świadomość tego, co się ze mną dzieje i akceptacja oznaczająca puszczanie krytycznych myśli. To trochę tak jakbyśmy sami dla siebie byli wyrozumiałymi i empatycznymi rodzicami. Z chwili na chwilę...Za każdym razem, gdy uda nam się zauważyć napięcie, zatrzymajmy się w sobie i zaopiekujmy się tym tak, jak uważny rodzic zaopiekowałby się swoim dzieckiem...

Małgosia Sieradzka-Imhoff



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza