24 kwietnia 2017

Poranki i nastroje


Od kilku dni zauważam u siebie nieco pogorszony nastrój. Być może to rezultat niezbyt przyjemnej pogody i niewielkiej ilości słońca, a może innych zdarzeń. Obserwuję siebie bacznie. Widzę, że dużo do siebie mówię w myślach - o sobie, o innych, czasem mówię sobie coś o przeszłości, a co wywołuje we mnie silną reakcję w ciele. Bycie ze sobą w ciszy i bez ruchu w takich stanach nie jest łatwe. Obudziłam się dziś rano i zaraz po otwarciu oczu zdałam sobie sprawę, że zaczynam coś do siebie mówić. I że tak jest przecież codziennie. Zaciekawiło mnie to, z czym zaczynam dzień. Czy z radością i wdzięcznością? Czy może z pośpiechem, krytyką, niechęcią? To z czym wchodzimy w dzień, ma wpływ na to jak ten dzień będzie się nam układał. Jak będziemy przyjmować to, co nam ze sobą przyniesie. Dlatego nawet 10 minut medytacji rano wystarczy, żeby nadać nadchodzącemu dniu odpowiednią intencję, a jednocześnie zatroszczyć się o nasz mózg, który tak jak zęby potrzebuje higieny. Być może czasem jest tak, że chce nam się wstać, że cieszymy się na przygody dnia, a czasem jest zupełnie inaczej. Co wtedy robimy? Czy próbujemy to zmieniać? Czy zauważamy, co się w nas dzieje? Potrafimy to przyjąć, zaakceptować? Pobyć z tym? Co robimy z nieprzyjemnymi myślami i odczuciami? Niemalże każdy z nas ma sposób, żeby siebie na nie zobojętniać. Jaki jest Twój? ;)

Małgosia Sieradzka-Imhoff

Foto: morze w Jastarni jesienią

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza