4 maja 2017

Mistrz Gombrowicz i bodyscan

Lubię się "prześwietlić", czyli zrobić bodyscan. Tak dla porządku świata wewnętrznego i poskładania ciała i ducha z sercem i umysłem.
Bez kontroli, bez ciśnienia, ciało i całe jego dobrodziejstwo zapadają się w podłoże, w spokój. Skóra na czole wreszcie się rozluźnia, zasypia robal strachu, który zazwyczaj zamieszkuje mój żołądek.
Oddech trafia tam, gdzie powienin trafiać - swobodnie i sensownie.

Jak dobrze poczuć, że ciało to mimo wszystko dobry, bezpieczny dom.

Wczoraj poruszyło mnie kilka słów instrukcji, którą przecież dość dobrze znam (a że znam, nie słucham zbyt uważnie...)

Pozwól sobie czuć to, co właśnie czujesz.
Pozwól emocjom być takimi, jakie właśnie są.
Pozwól im być.

To właśnie pozwolenie. Dać sobie samej szansę i miejsce. Odpuścić konieczność bycia jakąś.
Wyjść poza gęby, łydki i pupy - że tak pozwolę sobie po Gombrowiczowsku rzec.

źródło

Mistrz Gombrowicz mawiał, że nie ma "ja" - są "gęby". Nakładane jedna na drugą i kolejną.
Że w każdej sytuacji jesteśmy jakąś "gębą", i że od tego nie ma ucieczki.

Myślę, że Gombrowicz nie praktykował bodyscan.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza