22 września 2017

Lekarstwo starej ciotki



No właśnie. Rutyna. Brzmi trochę jak lekarstwo podawane przez starą ciotkę - na wszelkie dolegliwości.
Tu by człowiek tak chciał machnąć skrzydłami, się wznieść i eksplodować w słońcu, a ta ciotka ze swoją rutyną przydreptuje, wciska na głowę berecik, daje jabłko na drogę i nie bacząc na protesty -  wysyła w codzienność.
Bez rutyny nie ma bezpieczeństwa. Dzieci bez codziennych rytuałów, powtarzalnych czynności tracą pewność, są pogubione. Cykliczność, powtarzalność dają nadzieję na to, że jest jakiś porządek w świecie, że na wszystko jest czas i miejsce.

Nie ma mistrza, który by nie prowadził rutynowego życia.
Nikt nie chudnie po jednym treningu, zostaje oświecony po jednej sesji medytacyjnej czy czyta Szekspira w oryginale po jednej lekcji angielskiego.

Efekt wynika z codziennej, powtarzalnej pracy.

A z drugiej strony - to doświadczenie życia psa łańcuchowego. Praca - dom. Praca - o weekend! - no to zakupy i jakiś kościół. Hau hau! - obszczekujemy szalone okazje, niespodziewane zwroty akcji, które przecież wydarzają się codziennie.

Przedawkowanie każdego lekarstwa - nawet podawanego przez kochającą ciotkę - może być śmiertelne.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza